sobota, 9 maja 2009

fristajl

Twórczość postjuwenaliowa - zaznaczam - nie moja :



Wyszedłem z ziomami dzisiaj na miasto
Spotkałem żuli dałem im ciasto...




ot! dwuwiersz, ale nie wiem czemu wywołuje u mnie spazm jak atak łaskotek :D
Głębia niepojęta - z tym pewnie będzie tak jak z twórczością Norwida - musi przeminąć całe pokolenie, aby ktoś to zrozumiał!

piątek, 24 kwietnia 2009

No i cud się stał! Cisza nie jest już w moim domu gospodarzem. 8 dni omijania się na odległość i w czasie. Wiadomo było, że kiedyś się pogodzą, bo nawet trochę przyjemne było oglądanie państwa P. jak za sobą tęsknią, jak chcieliby pogadać wypić kawę w tych swoich, od zawsze tych samych kubkach. Słowem klucz w całej sytuacji jest "Duma". Boże chroń przed tą chorobą. Szacunkowi mówimy stanowcze TAK! Ale wyraz "Duma" brzmi tak, jakby w nim samym była już zakodowana konieczność wypowiadania go przynajmniej z wysokości 4 metrów ponad głowami wyznawców i poddanych. W każdym razie już jest dobrze. Koniec "aktywnego protestu" - przynajmniej na chwilę. Slalom gigant w domu nie jest najlepszym sportem. Póki co, może zajmę się szlifowaniem slalomu na rolkach, ale to dopiero po zmroku, żeby moje mistrzowskie umiejętności nie zdeprymowały nieprzygotowanych na ten spektakl widzów...

czwartek, 9 kwietnia 2009

prostota

znów powiem to co zawsze w takich sytuacjach. Czemu wszystkie relacje z ludźmi są takie pokomplikowane. Czemu nic nie może być tak jasno i prosto bez podtekstów i bez intryg. Nawet najmniejsze bzdety potrafią się stać przedmiotem focha z przytupem - normalnie jak na kreskówce. I znów zadam pytanie, które zdarza mi się zadawać ostatnio bardzo często - Po co? mój wrodzony pragmatyzm każe mi jakoś doszukiwać się konstruktywnej odpowiedzi. Możliwe powody takich zachowań:
a. dla zabawy;
b. dla pokazania że można zmienić świat i ludzi jednym zadarciem nosa;
c. dla zaspokojenia odwiecznego pragnienia drzemiącego w niektórych - domagającego się by życie było wielowątkowe jak telenowela (osobiście znam lepsze sposoby niż foch);
d. dla pognębienia bliźniego swego;
e. BO TAAAAK!!!;
f. żeby być w centrum;
g. wszytkie odpowiedzi są mozliwe jednocześnie.
no i co? PHI!

wtorek, 24 marca 2009

Jeśli tak ma wyglądać wiosna to ja - jako rambo - się poddaję. Trochę to tendencyjne tak gadać o pogodzie, ale to akurat ma dzisiaj na mnie duży wpływ. Dom pusty. Za oknem śnieg grad albo jeszcze, co innego, a ja nie robię nic. Wrodzone lenistwo i naiwność skazuje mnie na myślenie, że zapał do pracy przyjdzie sam, a dzień nie upłynie tak bezproduktywnie jak do tej pory... Nawet ten post jest lichą namiastką stworzenia czegoś konstruktywnego w czeluściach mojego mózgu. Jakby to mogło coś zmienić... Zapchajdziura jak wiele innych... Kawa już wystygła- próbuję nie słodzić. Złapałam się ostatnio na tym, że już 4 łyżeczki białej śmierci mi nie wystarczają, żeby była jakaś przyjemność z picia. Nawet Frodzisławskiemu nie chce się wyjść na ogród i wysikać. Mam do napisania dwa teksty - za jeden zupełnie nie wiem jak się zabrać bo mnie wcale nie interesuje a drugi... jakoś się napisze :D 10 czerwonych punkcików miarowo uderzających w klawiaturę jak nigdy dotąd rozprasza - co za paranoja! Chyba jedynym lekarstwem na moje rozkojarzenie będzie joga, medytacja, lewitacja... dewiacja? Maria Peszek na pewno uruchomi nieodkurzane dawno abstrakcje rezydujące, gdzieś w mojej pamięci - inspiracja przyleci razem z gradem...